Detonacja Uderzeniowa
Epoka zamka skałkowego zakończyła się za sprawą szkockiego duchownego. Wielebny Aleksander Forsyth opatentował w 1807 roku uderzeniową metodę odpalania ładunku w broni palnej.
Zamiast iskry, która zapalała proch w panewce, wykorzystał on gwałtowne uderzenie powodujące eksplozję detonatora wykonanego z odpowiedniego związku chemicznego. eksplozja ta doprowadziła do wybuchu ładunku prochowego wyrzucającego pocisk z lufy. Około roku 1816 system ten udoskonalono, wprowadzając detonatory zamykane w miękkich miedzianych łuskach. Broń zbudowana na tej zasadzie działała niezawodnie, jednak służyła krótko. W latach 30, XIX wieku wprowadzono naboje, w których połączono detonator, ładunek prochowy oraz sam pocisk. Zamiast kul zaczęto używać pocisków o wydłużonym kształcie. Wprowadzono ładowanie odtylcowe, znacznie ułatwiające obsługę karabinu.
Ładowanie Odtylcowe
W połowie XIX wieku trwały intensywne prace nad udoskonaleniem tego sposobu ładowania broni. Niektóre wczesne działa były ładowane właśnie od strony zamka, jednak system ten rozpowszechnił się dopiero wtedy, gdy wprowadzono lufy i pociski gwintowane. Dzięki gwintowi wystrzeliwany pocisk obracał się wokół własnej osi, co poprawiało celność broni. Jednak pocisk musiał być ciasno dopasowany do gwintu, a to wykluczało przeciskanie go przez lufę w trakcie ładowania broni.
Wczesne konstrukcje odtylcowe miały liczne wady. Z zamka wydobywały się gazy prochowe (a nawet płomień), a cały mechanizm nieustannie przegrzewany, szybko ulegał korozji. wady te wyeliminowało w znacznej części wprowadzenie naboju. Łuska w czasie eksplozji była przyciskana do ścian zamka, tworząc dobre uszczelnienie.
Naboje były łatwe do załadowania, lecz zamek musiał posiadać mechanizm do odpalania ładunku oraz wyrzucania pustej łuski po wystrzale. Popularne rozwiązanie polegało na tym, że nabój, umieszczony za komorą zamka, wprowadzano do niej za pomocą rygla, który zamykał komorę od tyłu. Jednocześnie naciągano sprężynę młotka, przygotowującego broń do strzału. Naciśnięcie języka spustowego powodowało zwolnienie młotka, który popychał iglicę. Ta, uderzając w detonator, powodowała wystrzał. Pociągając rygiel do tyłu, powodowano wyrzucenie pustej łuski z komory, i cały proces ładowania można było powtórzyć.
