Oldenburska Partia Robotnicza
: 20 wrz 2026, 11:10

Oldenburg tylko z pozoru był dotychczas spokojnym, sennym miejscem na mapie Vaarlandu. Gdyby zajrzeć głębiej pod powierzchnię społeczeństwa, możnaby dostrzec różne zachodzące procesy. Wśród nich możnaby dojrzeć narastanie przekonania pośród pewnej części mieszkanców, zwłaszcza robotników, że poziom życia w kraju jest wciąż poniżej średniego poziomu życia dla całego cesarstwa. Oldenburczycy co roku wyjeżdżali dorabiać za granicę, zwłaszcza do Bawarii, a poza CN - do kilku innych krajów na kontynencie.
Gdy rozeszły się wieści, że cesarstwo wkrótce upadnie, i zapanowała powszechna niepewność, wśród robotników pojawili się ludzie, którzy postanowili tę niepewność wykorzystać. Należał do nich Martin Hort, z zawodu ślusarz, który jednakże większość swojego życia spędzał z daleka od wyuczonego fachu. Od młodości przeplatał pracę w warsztacie z odsiadkami w więzieniu, między innymi za włamanie i pobicia. Próbował się też angażować w akcje polityczne na niskim szczeblu, roznosząc jakieś ulotki czy organizując spotkania, ale niewiele z tego wynikało.
Gdy jednak usłyszał, że czas cesarstwa dobiega końca, uznał, że nadeszła pora działania. Jeszcze tego samego dnia zebrał kilkunastu swoich towarzyszy i ogłosili powstanie Oldenburskiej Partii Robotniczej. Następnego dnia manifesty OPR, wydrukowane jako tako przez jedną z podmiejskich drukarni, zawisły w kilkunastu punktach stolicy. OPR wezwała do obalenia monarchii, przejęcia fabryk przez robotników, gwarancji pełnego zatrudnienia, a manifest kończył się zapowiedzią, że ponieważ dotychczasowa demokracja stała się narzędziem w rękach wielkoksiążęcej kliki, za pomocą której utrzymuje lud w posłuszeństwie, partia zapowiadała jej zastąpienie przez bliżej nieokreśloną robotniczą demokrację kierowaną. Cały manifest wieńczył podpis Horta, określonego po prostu jako "wódz".