Re: Znalezione
: 27 mar 2024, 10:37
No cóż... Szanowni Panowie, na wojnie wszystkim odbija tak samo, niezależnie od armii w której walczą.
W książce CK Dezerterzy (na podstawie której zrobili film, zmieniając oczywiście kilka rzeczy - np. dowódcą jednostki dla politycznych jest Chorwat, kapitan Zivancić, w filmie rodowity Austriak, ale bez pangermańskich zapędów) jest dokładnie wyjaśnione, dlaczego Węgier, czyli jeden z dwóch uprzywilejowanych narodów w Monarchii Austro-Węgierskiej , trafił do karnej kompanii na węgierskiej prowincji. Węgier zwyczajnie wdał się w bijatykę w pobliżu linii frontu na terenie Ukrainy z niemieckimi sojusznikami z jednostki kajzera obsadzającymi pobliski odcinek, a powodem było wejście Niemców na teren uważany przez Kuk Armee za ich bazę zdobywania zaopatrzenia w okolicznych wioskach.
Wyraźnie jest tam napisane, że jedni i drudzy plądrowali równo.
Autor CK Dezerterów sam miał możliwość walki za Najjaśniejszego Pana, Franciszka Józefa II od 1916 roku (niezły opis, jak dał lekarzowi w komisji wojskowej w Krakowie łapówkę, facet ją wziął, ale nic nie załatwił i młody człowiek między innymi pilnował jeńców na terenie okupowanej Serbii).
W przypadku rodzinnych stron moich i generała porucznika, to z opowiadań rodzinnych wynika, że sytuację ratowali Polacy z Wielkopolski w niemieckich mundurach, bo dokarmiali ludność cywilną prosto z wojskowych kotłów kuchni polowych (bacznie się przy tym rozglądając, czy jakiś oficer się przypadkiem nie zbliża).
W książce CK Dezerterzy (na podstawie której zrobili film, zmieniając oczywiście kilka rzeczy - np. dowódcą jednostki dla politycznych jest Chorwat, kapitan Zivancić, w filmie rodowity Austriak, ale bez pangermańskich zapędów) jest dokładnie wyjaśnione, dlaczego Węgier, czyli jeden z dwóch uprzywilejowanych narodów w Monarchii Austro-Węgierskiej , trafił do karnej kompanii na węgierskiej prowincji. Węgier zwyczajnie wdał się w bijatykę w pobliżu linii frontu na terenie Ukrainy z niemieckimi sojusznikami z jednostki kajzera obsadzającymi pobliski odcinek, a powodem było wejście Niemców na teren uważany przez Kuk Armee za ich bazę zdobywania zaopatrzenia w okolicznych wioskach.
Wyraźnie jest tam napisane, że jedni i drudzy plądrowali równo.
Autor CK Dezerterów sam miał możliwość walki za Najjaśniejszego Pana, Franciszka Józefa II od 1916 roku (niezły opis, jak dał lekarzowi w komisji wojskowej w Krakowie łapówkę, facet ją wziął, ale nic nie załatwił i młody człowiek między innymi pilnował jeńców na terenie okupowanej Serbii).
W przypadku rodzinnych stron moich i generała porucznika, to z opowiadań rodzinnych wynika, że sytuację ratowali Polacy z Wielkopolski w niemieckich mundurach, bo dokarmiali ludność cywilną prosto z wojskowych kotłów kuchni polowych (bacznie się przy tym rozglądając, czy jakiś oficer się przypadkiem nie zbliża).