August von Hohenzollern pisze: ↑27 sie 2024, 15:43
Czy w takim razie ja mogę przebywać na Zjeździe w Skarlandii ?
Czy ktoś wie z jakiego powodu została wypowiedziana Umowa ?
Oczywiście, że Cesarz może tam przebywać na zjeździe. Czemu miałby niby nie móc. Królestwo Skarlandu wypowiadając traktat o uznaniu i nawiązaniu stosunków dyplomatycznych, de facto doprowadziło do tego pewnego stanu, który jest kiedy państwa nie mają podpisanego traktatu. Np. proszę się zastanowić, czy obecnie może cesarz pojawić się w Sarmacji, albo Monarchii Austro-Węgierskiej, albo w Voxlandzie. No pewnie że tak. a przecież nie mamy z tymi państwami traktatu.
Co do wypowiedzenia traktatu Niemcy-Skarland, to JKM Norbert na Posiedzeniu Rady Generalitatu Królestwa Skarlandu napisał tak:
Po trzecie kwestia umów międzynarodowych zawartych z Niemcami i Rusowią:
Cesarstwo Niemieckie jako państwo silnie powiązane z Badenem może nie być wartościowym partnerem we współpracy vaarlandzkiej. Cesarz do tej pory nie złożył podpisu pod Traktatem (przypadek?), a jego kraj dość mocno ujadał pyskiem Badena na pierwotną wersję Traktatu.
Rusowia z kolei Szczyt Estelli-Vaarlandu narazie olewa a też dość zawzięcie manifestowała swoje niezadowolenie, jak pisał Pan Pimen miał być dym, miał być gwarantowany pożar a tu nawet dymu bez ognia brak

Kraj ten znowu jest atakowany przez boty i jego zdolność do obrony przed tym procederem jest zerowa. Tak więc zastanawiam się czy nie wypowiedzieć traktatu.
1. Zatem jakby wypisać zarzuty kierowane w naszą stronę to byłoby to, że w Cesarstwie działam ja, a przez to Ces. Niemieckie może nie być dobrym państwem do współpracy. (Argument troszkę przykry bo de facto to ja ożywiam Vaarland, to moja aktywność sprawia, że Cesarstwo jest ożywione, że w RON coś się też dzieje, no ale poniekąd też będąc gościem zagranicznym pisze na różnych forach. Nie powinno się też zapominać, że działam na rzecz dobra, działam na rzecz integracji i współpracy i jestem skłonny współpracować, nawet nie na moich warunkach ale drugiej strony. Więc argument odrzucony.)
2. Troszkę się oberwało cesarzowi, no ale cóż nie żeby cesarz nie zasłużył. WCM, zgodziła się na to aby samemu reprezentować Niemcy, wycofaliście moją osobę. Po czym będąc samemu zamiast aktywnie tam się udzielać, działać, a jak już została umowa przez Was opracowana to podpisać, jak wszyscy to zrobili, to nasza delegacja jako jedyna nie podpisała a mijały dni. Ja cesarza widziałem chyba codziennie w mikronacjach zatem nie ma wytłumaczenia, dlaczego cesarz tego nie zrobił.
3.
@Norbert de Catalan przykre, że w drugiej części tego argumentu tudzież nie wiem faktu (Bo to stwierdzenie, pewien fakt, ale niezbyt argument. Mamy cesarza jakiego mamy. Cesarz praktycznie patrzy na nasze forum, ale poza to czasem jest ciężko) napisał Szanowny o mnie. Jakby kurczę. Serio w co WKM gra? Czy serio Skarland w Waszej osobie bierze mnie, resztę obywateli Vaarlandu, a także mikroświata [gdyż osoby z zagranicy też się wypowiadały czy pisały o tym] za idiotów? Chodzi mi o to, że albo WKM uznał mnie i resztę za idiotów, którzy przemilczą sprawę, zleją ją, a może nawet po prostu po cichu zaakceptują, że Skarland z RON coś se tam podpisali, a może nawet dołączą. Wtedy gdyby załóżmy każde państwo Vaarlandu podpisuje, to wychodzi że RLS i Rusowia są wykluczone, a przepisy są troszkę dziurawe no i niedemokratyczne.
Ten wariant o którym napisałem zakłada, że król wiedział o wszystkim, niejako to zaplanował no i teraz mu wadzi okropnie, że to dostrzegłem, że zwróciłem na to uwagę a potem, że inni też to zauważyli i oburzyli się.
Drugi wariant zakłada, że to WKM był nieświadomy, niezbyt rozgarnięty itd. Ale serio szczerze w to wątpię. Znam nieco WKM, wiemy przecież, że WKM nie jest od wczoraj w mikronacjach, więc wersja w której to miała być niewinna umowa, że dwóch starych wygów nie wiedziało, że umowy międzynarodowe dotyczące kontynentu są tworzone przez kontynent, czyli wszystkie państwa, lub większość, to można między bajki włożyć.
Zatem wiedział i wie WKM jaka była pierwotna wersja. Gdybym to ja ją stworzył i próbował taką wersję wprowadzić z kimś innym, to WKM, byłby najpewniej pierwszym do obrażenia mojej osoby, albo złożenia protestu. Zatem serio po co pisać takimi agresywnymi słowami. Ja WKM nie obrażałem, nie atakowałem. Ja chcę być wam przyjacielem, a wy usilnie ze mnie chcecie sobie zrobić wroga, chcecie móc mnie atakować, obrażać, chcecie na tym budować sobie aktywność, może i politykę. Tylko to nie jest droga do integracji, do budowy przyszłości, to jest droga prowadząca do smutku, do konfliktów, do blizn.