Życie Króla

Residenzschloß - Rezydencja Wettynów ★ Dekrety Królewskie
Awatar użytkownika
Karl von Wettin Stempel
Feldmarschall
Feldmarschall
Posty: 1117
Rejestracja: 27 wrz 2022, 19:54
Lokalizacja: Drezno
wyksztalcenie: mgr.net.prawa

Odznaczenia Pruskie

Odznaczenia Bawarskie

Odznaczenia Saskie

Odznaczenia Badeńskie

Re: Życie Króla

Post autor: Karl von Wettin »

Wieczorem po ceremonii zaprzysiężenia, gdy zamek Altenburg rozbrzmiewał odgłosami muzyki i rozmów podczas uroczystego bankietu, do rąk Karola II dotarła depesza. Była pieczołowicie zapieczętowana cesarskim herbem, co wywołało poruszenie wśród dworzan. Król odebrał ją osobiście i, po krótkiej chwili skupienia, przeczytał jej treść pozostałym zebranym. Cesarz życzył Altenburgowi wszelkiej pomyślności i zapewniał o wsparciu

Król, po krótkiej zadumie, wrócił do zabawy i wzniósł toast za przyszłość Altenburga, dziękując jednocześnie swoim gościom za wsparcie. „Przed nami wiele pracy,” powiedział z powagą. „Ale wierzę, że wspólnymi siłami pokonamy wszystkie trudności.”

Rankiem kolejnego dnia, w Sali Rady na zamku Altenburg, zebrał się rząd księstwa na pierwszym posiedzeniu pod przewodnictwem nowego księcia. Atmosfera była napięta – Altenburg, pozbawiony silnego przywództwa przez miesiące, cierpiał z powodu chaosu i wzrostu przestępczości. Drogi były niebezpieczne, w miastach szerzyły się kradzieże, a w odległych wioskach gangsterzy przejmowali kontrolę nad terenami bez ochrony.

Karol II zasiadł u stołu, uważnie słuchając raportów ministrów. Pierwszy zabrał głos premier księstwa, który przedstawił ogólny obraz sytuacji:

„Wasza Wysokość, księstwo stoi na skraju kryzysu. Liczne grupy przestępcze zorganizowały się na tyle, że zagrażają nie tylko ludności, ale i wpływom do skarbca. W szczególności południowe regiony Altenburga są praktycznie niekontrolowane.”

Po nim wystąpił minister spraw wewnętrznych, który potwierdził brak skutecznej ochrony granic i szlaków handlowych. Zasugerował, że priorytetem powinno być wzmocnienie lokalnych garnizonów oddziałami królewskimi oraz wysłanie oddziałów królewskich na obszary dotknięte największym chaosem.

Król, wysłuchawszy wszystkich, przemówił spokojnym, ale zdecydowanym tonem:

„Sytuacja, jaką zastaliśmy, jest poważna, ale nie niemożliwa do opanowania. W pierwszej kolejności należy przywrócić porządek w miastach i zabezpieczyć gospodarkę– bez tego księstwo nie będzie mogło funkcjonować. Polecam ministrowi spraw wewnętrznych przygotowanie planu rozmieszczenia oddziałów w najbardziej zagrożonych regionach.”

Zwrócił się także do ministra sprawiedliwości:

„Musimy również zadbać o to, aby ludzie mieli zaufanie do prawa. Wszyscy, którzy łamią prawo, muszą zostać przykładnie ukarani, ale jednocześnie zapewnijmy naszym poddanym wsparcie, by nie musieli uciekać się do desperackich czynów. Wprowadźcie amnestię dla drobnych przestępców, którzy zgodzą się podjąć pracę dla dobra wspólnego.”

Na koniec zwrócił się do rady z poleceniem powołania specjalnej komisji do zbadania najpoważniejszych przypadków korupcji i zaniedbań wśród urzędników. Komisja miała się również składać z prawników i urzędników saskich aby zapewnić obiektywność w działaniu

Posiedzenie zakończyło się uchwałą o zwróceniu się o wzmocnienie garnizonów oraz wprowadzeniu nowych praw i procedur mających na celu poprawę bezpieczeństwa. Król ogłosił, że osobiście odwiedzi południowe regiony Altenburga, aby ocenić sytuację na miejscu i rozmawiać z mieszkańcami.

Po posiedzeniu, Karol II udał się na taras zamku, skąd miał widok na miasto i okoliczne tereny..”* Wiedział, że jego działania w najbliższych tygodniach zadecydują o losie Altenburga – i o jego reputacji jako władcy.
Karl II,
v G.G. König von Sachsen
Großherzog von Sachsen-Weimar-Eisenach
Herzog von Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Coburg und Gotha
Fürst von Waldenburg
Landgraf von Thüringen
Markgraf von Oberlausitz,
Awatar użytkownika
Karl von Wettin Stempel
Feldmarschall
Feldmarschall
Posty: 1117
Rejestracja: 27 wrz 2022, 19:54
Lokalizacja: Drezno
wyksztalcenie: mgr.net.prawa

Odznaczenia Pruskie

Odznaczenia Bawarskie

Odznaczenia Saskie

Odznaczenia Badeńskie

Re: Życie Króla

Post autor: Karl von Wettin »

Król, mając wolną sobotę, odpoczywał w Pilnitz. Czytał książkę, modlił się i czekał. Czekał na wyniki wyborów. W końcu, po obiedzie lokaj przyniósł mu najnowszy numer Dziennika Drezdeńskiego. Był tam krótki artykuł o wynikach minionej elekcji.
Wybory do Landtagu Saksonii – Nowy skład parlamentu wzbudza emocje

Drezno, dnia szesnastego sierpnia tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku – Po dwutygodniowych napiętych obradach i oczekiwaniach, wczorajszego wieczora ogłoszono oficjalne wyniki wyborów do Landtagu Królestwa Saksonii. O miejsce w Sejmie rywalizowało kilka partii, które odzwierciedlają aktualne nastroje polityczne naszego kraju, w tym wpływowe ugrupowania robotnicze, konserwatywne oraz reprezentujące interesy przemysłowców.
Zwycięzcą pod względem liczby mandatów okazuje się Socjaldemokratyczna Partia Saksonii, która zdobyła trzydzieści siedem miejsc w Landtagu, co stanowi znaczący sukces, szczególnie w miastach przemysłowych, gdzie oddano największą liczbę głosów.
Na drugim miejscu uplasowała się*Partia Ludowa Saksonii, skupiająca konserwatywnych właścicieli ziemskich i przedsiębiorców przemysłowych, uzyskując dwadzieścia dwa mandaty.
Trzecie miejsce przypadło Chrześcijańsko-Społecznej Partii Saksonii, która obejmuje zarówno umiarkowanych konserwatystów, jak i duchowieństwo, zdobywając szesnaście miejsc w parlamencie.
Wspólnota robotnicza, Ludowa Partia Robotnicza, reprezentująca część związków zawodowych i robotników fabrycznych, otrzymała dziesięć mandatów.
Na pozostałe sześć mandatów podzieliły się mniejsze ugrupowania: Partia Wolnych Miast, zajmująca się interesami samorządów miejskich, zdobyła cztery miejsca, a niezależni i mniejszości narodowe dwie.
Suma mandatów wynosi dziewięćdziesiąt jeden, a ich podział odzwierciedla zarówno polityczną różnorodność, jak i napięcia społeczne panujące w Saksonii po burzliwych czasach w kraju.

Komentatorzy zauważają, że wyniki te stawiają przed nowym Landtagiem wyzwanie znalezienia kompromisu między dążeniem do porządku publicznego a koniecznością reform społecznych, a także pomiędzy wpływami przemysłowców a prawami robotników. Wydaje się, że nastroje wśród ludności miejskiej będą kluczowym czynnikiem dla dalszego przebiegu legislacji.
Króla zamurowało. Tułał się po kraju po to, aby zobaczyć zwycięstwo socjalistów. Wyjął kajet. Ten sam który woził ze sobą w podróży i zaczął liczyć
-22+16 to 38. Poniżej większości. Miastowi poprą to mamy 42. Blisko, ale nadal nie. Sami nie uchwalą. Nawet jakby poparł ich Serb i niezależny. Potrzeba 46 głosów. Robotnicy z socjalistami? 47 jak wół. Mają większość. Niedobrze. No... Chyba że ktoś przeciągnie robotników na stronę prawicową. Policzmy... Czterdzieści osiem... No... To wygląda ładnie. -zastanawiał się półgłosem monarcha
Karl! Pozapraszaj tu szefów wszystkich partii... Osobno- zwrócił się następnie do swego sekretarza, gdy już odnalazł go gdzieś w Residenz.
Karl II,
v G.G. König von Sachsen
Großherzog von Sachsen-Weimar-Eisenach
Herzog von Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Coburg und Gotha
Fürst von Waldenburg
Landgraf von Thüringen
Markgraf von Oberlausitz,
Awatar użytkownika
Karl von Wettin Stempel
Feldmarschall
Feldmarschall
Posty: 1117
Rejestracja: 27 wrz 2022, 19:54
Lokalizacja: Drezno
wyksztalcenie: mgr.net.prawa

Odznaczenia Pruskie

Odznaczenia Bawarskie

Odznaczenia Saskie

Odznaczenia Badeńskie

Re: Życie Króla

Post autor: Karl von Wettin »

Gabinet królewski w rezydencji drezdeńskiej był przygotowany na to spotkanie od samego rana. Na masywnym biurku leżały akta bieżących spraw i raporty z całego kraju, ale dziś na pierwszy plan wysuwała się polityka konstytucyjna. Do środka wprowadzono Friedricha von Carlowitza — wysokiego, szczupłego mężczyznę o nieco surowej twarzy i bystrym spojrzeniu. Ubrany w elegancki, lecz skromny garnitur, sprawiał wrażenie człowieka, który równie dobrze czuje się w robotniczej dzielnicy, jak i w salach parlamentarnych.
Sekretarz królewski oznajmił:
"Wasza Królewska Mość, pan Friedrich von Carlowitz, przewodniczący partii socjaldemokratycznej"
Carlowitz skłonił się lekko, nieco sztywniej niż nakazywała dworska etykieta — nie z braku szacunku, lecz z charakterystyczną dla siebie powściągliwością.
-Dziękuję, że znalazł Wasza Królewska Mość czas - odezwał się głosem mocnym, bez śladu niepewności.- Dzień dzisiejszy ma wagę dla przyszłości Saksonii, i chciałbym otwarcie przedstawić stanowisko mojej partii.
-To ja dziękuję za to spotkanie-król, siedzący w fotelu przy biurku, skinął lekko głową i odłożył pióro, którym dotąd coś notował.
Carlowitz podszedł bliżej, kładąc kapelusz na stoliku. W powietrzu czuć było napięcie: socjaliści byli najsilniejszym ugrupowaniem w Landtagu, a ich wizja ustroju miała znacząco wpłynąć na kształt nowej konstytucji.
Zapadła cisza. Król przez chwilę patrzył na Carlowitza z uwagą, po czym odezwał się pytają:
"A więc... Za jaką Saksonią opowiada się pańska partia?"
Carlowitz wyprostował się i złożył dłonie za plecami. Widać było, że przygotowywał się na to pytanie od dawna.
-Wasza Królewska Mość, socjaldemokracja saska opowiada się za Saksonią silną, ale sprawiedliwą. Pragniemy konstytucji, która zagwarantuje każdemu obywatelowi równe prawa — czy to robotnikowi, czy chłopu, czy profesorowi uniwersytetu. Chcemy ograniczyć samowolę wielkiego kapitału, a szczególnie takich ludzi jak von Lüdenhorst, którzy nadużywają swojej pozycji i depczą prawa pracujących.
Zrobił krok w bok, jakby chcąc podkreślić wagę kolejnych słów:
=Konstytucja powinna wprowadzić realny nadzór parlamentu nad rządem, niezależne sądownictwo i prawa socjalne zapisane wprost w ustawie zasadniczej. Prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych, ochrona pracy kobiet i dzieci, ubezpieczenia społeczne — to fundament. Tylko w ten sposób zapewnimy stabilność i lojalność mas wobec państwa.
- Nie występujemy przeciwko monarchii, Wasza Królewska Mość. Ale domagamy się, by monarchia stała się symbolem jedności, a nie narzędziem jednej klasy przeciw drugiej-Carlowitz mówił spokojnie, ale z pasją.
Zamilkł, unosząc lekko brwi, jakby czekał, czy król przerwie mu pytaniem, czy pozwoli mówić dalej.
-Kiedy byłem narzędziem fabrykantów przeciw ludowi? Wtedy kiedy sam nadzorowałem sprawę Ludenhorsta, czy wtedy gdy słuchałem ludzi w robotniczych dzielnicach?- król zmarszczył brwi
Carlowitz odruchowo rozłożył ręce, jakby chciał natychmiast ugasić napięcie:
-Wasza Królewska Mość, nie o osobę Najjaśniejszego Pana mi chodzi - odparł spokojnie, choć w głosie pobrzmiewała nuta przejęcia.- Sam byłem świadkiem, jak stanowczo i sprawiedliwie rozprawiono się ze sprawą von Lüdenhorsta. I wiem, że wielu robotników wciąż wspomina tę interwencję jako dowód, iż korona może stać ponad podziałami.
Zrobił krok naprzód, mówiąc teraz ciszej:
- Ale wśród ludu krąży pamięć dawnych lat, gdy władza często stawała po stronie najbogatszych. Tego lęku nie da się usunąć jednym wyrokiem czy jedną wizytą w dzielnicy robotniczej. Dlatego właśnie potrzebna jest konstytucja, która zapisze równość i prawa na pergaminie, a nie tylko w sercach władców."
Uniósł głowę, patrząc królowi prosto w oczy:
"Wtedy nikt już nie będzie mógł powiedzieć, że Saksonia to narzędzie fabrykantów. Będzie domem wspólnym."
-Rozumiem. Jak więc widzicie rząd?-zapytał król spokojnie
Carlowitz poprawił się w fotelu, jakby chciał dobrać słowa z największą ostrożnością:
-Wasza Królewska Mość, nasza partia stoi na stanowisku, że rząd powinien odpowiadać nie tylko przed koroną, lecz także przed wybranym Landtagiem. Nie chcemy zrywać ciągłości państwa, ale pragniemy, by ministrowie czuli się zobowiązani wobec posłów, a więc wobec narodu.
Zrobił krótką pauzę i dodał:
" Rząd, w naszym rozumieniu, nie miałby być tworem jednej klasy czy stanu. Chcielibyśmy, by zasiadali w nim i przedstawiciele robotników, i ludzie nauki, i urzędnicy z doświadczeniem. Nie wykluczamy współpracy z innymi partiami, byle tylko fundamentem była ochrona praw pracowniczych, jawność urzędów i równość wobec prawa."
Skinął lekko głową:
- Saksonia, Najjaśniejszy Panie, mogłaby wówczas stać się wzorem dla innych krajów niemieckich — monarchią, w której korona pozostaje symbolem jedności, a rząd jest narzędziem woli ludu.
-A więc jak widzicie rolę moją i moich następców?-zapytał znów król
Carlowitz przechylił się lekko do przodu, w jego oczach widać było mieszankę szacunku i determinacji:
- Wasza Królewska Mość, uważamy, że korona powinna pozostać gwarantem stabilności i ciągłości państwa. Monarchowie -zarówno Wasza Mość, jak i przyszli następcy -mieliby pełnić rolę strażnika konstytucji, arbitra w sprawach najwyższej wagi oraz symbolu jedności Saksonii.
Nie pragniemy, by tron ingerował w codzienne decyzje polityczne rządu, ani by stał się narzędziem jednej klasy czy partii. Wasza Mość miałby przewodzić nad podziałami, zapewniać równowagę między różnymi siłami politycznymi, a w razie zagrożenia dla państwa - interweniować w sposób zgodny z prawem i dobrem ogółu.
Carlowitz po chwili dodał z przekonaniem:
" Innymi słowy, monarcha byłby strażnikiem Saksonii, a nie stroną w walce politycznej. Dzięki temu ludzie mogliby ufać instytucjom, a państwo nie popadłoby w chaos."
Chcesz, żebym teraz przeszedł do tego, jak Carlowitz odnosi się do kwestii wpływu robotników i związków zawodowych?
-Dziękuję Ekscelencjo. Jednakże socjaldemokraci nie mają wystarczającej ilości mandatów by samodzielnie uchwalić konstytucję. Czy plan który przedstawiliście jest planem kompromisowym, czy jeszcze moglibyście z czegoś zrezygnować?-inkwirował dalej król
Carlowitz skinął głową, powoli przestępując z nogi na nogę:
"Wasza Królewska Mość, zdajemy sobie sprawę z realiów parlamentarnych. Nasz plan przewiduje priorytety, które uważamy za niezbędne: prawa robotników, ochronę pracy i mechanizmy konsultacji społecznej. Wszystko inne, w tym szczegóły organizacji samorządów robotniczych czy systemu podatkowego, jesteśmy gotowi poddać negocjacjom i kompromisowi.
Nie domagamy się natychmiastowego wprowadzania wszystkich propozycji w pełnej formie. Chcemy jedynie, by konstytucja wyznaczała ramy, w których dialog społeczny będzie możliwy. Jesteśmy gotowi ustąpić w kwestiach, które wymagają szerszego konsensusu, by uniknąć paraliżu ustawodawczego."
- Zależy nam, aby nowa konstytucja była żywym dokumentem, który może ewoluować razem z Saksonią, a nie stałym źródłem konfliktów.-dodał po chwili
Spotkanie trwało jeszcze kilka godzin, przeskakując od dyskusji o szczegółach praw robotniczych, przez formę konsultacji społecznych, po możliwe kompromisy w systemie podatkowym i samorządowym. Carlowitz starał się tłumaczyć racje socjalistów, a król z uwagą słuchał, notując w myślach propozycje i potencjalne punkty sporne.

W końcowej fazie rozmowy Karol przerwał na moment, uważnie spojrzał na swojego rozmówcę i rzekł spokojnie, ale stanowczo:
"Panie von Carlowitz, choć drogi, które proponujecie, nie zawsze pokrywają się z moimi przekonaniami, jestem gotów współpracować dla dobra wszystkich moich poddanych. Uważam ich niejako za własne dzieci i nie mogę pozwolić, aby spory polityczne stały się przeszkodą w zapewnieniu im bezpieczeństwa, sprawiedliwości i możliwości rozwoju."
Carlowitz skinął głową, wyczuwając szczerość i autentyczną troskę w słowach monarchy. Atmosfera w pałacu złagodniała, a dalsza część spotkania przebiegła w mniej napiętej, bardziej konstruktywnej tonacji, skupiając się na ustalaniu praktycznych kroków w kierunku kompromisu konstytucyjnego.
Karl II,
v G.G. König von Sachsen
Großherzog von Sachsen-Weimar-Eisenach
Herzog von Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Coburg und Gotha
Fürst von Waldenburg
Landgraf von Thüringen
Markgraf von Oberlausitz,
Awatar użytkownika
Karl von Wettin Stempel
Feldmarschall
Feldmarschall
Posty: 1117
Rejestracja: 27 wrz 2022, 19:54
Lokalizacja: Drezno
wyksztalcenie: mgr.net.prawa

Odznaczenia Pruskie

Odznaczenia Bawarskie

Odznaczenia Saskie

Odznaczenia Badeńskie

Re: Życie Króla

Post autor: Karl von Wettin »

W gabinecie w Pilnitz wypełnionym zapachem świeżo ściętych kwiatów z ogrodów, król Karol przyjął Heinricha von Schönburga. Arystokrata, elegancki, lecz bez ostentacji, wszedł do sali krokiem pewnym, a na jego twarzy widać było lekki uśmiech. Ukłonił się z szacunkiem, lecz zaraz potem dodał już nieco mniej oficjalnym tonem:
- "Wasza Królewska Mość… Karolu. Kiedy patrzę na Ciebie tutaj, przypomina mi się, jak nasi ojcowie rozmawiali o przyszłości Saksonii przy kominku w Altenburgu. Mój ojciec mawiał wtedy, że Twój ojciec był jednym z niewielu, którzy naprawdę słuchali ludzi".
Król odwzajemnił uśmiech i zaprosił gościa do stołu. Widać było, że łączy ich nie tylko polityka, ale i osobista nić. Rozmowa zaczęła się od wspomnień: polowań sprzed lat, przyjęć i wspólnych podróży rodzinnych.
+Wiem, że dziwi wielu, iż stoję na czele partii robotniczej. Ale wierz mi, to nie kaprys. Od młodości widziałem, jak arystokracja traci wpływ, a przemysłowcy zagarniają wszystko dla siebie. Robotnik pozostaje samotny wobec fabrykanta, chłop wobec kupca, nawet mały rzemieślnik wobec wielkich koncernów. Jeśli państwo nie stanie po stronie tych, którzy nie mają głosu, to rozpadnie się na kawałki,-Heinrich przeszedł już do rzeczy.
Mówił z pasją, ale bez krzykliwości. Jego ton przypominał raczej rodzinne ostrzeżenie niż polityczny manifest.
-Dlatego nasza partia chce konstytucji, która będzie mostem. Nie czerwonym sztandarem rewolucji, ani też złotą pałką dla bogaczy. Mostem, Karolu. Bo jeśli damy ludziom poczucie, że państwo jest ich, że prawo ich chroni, to przestaną wierzyć w krzykaczy i demagogów. - kontynuował von Schönburg -
Na chwilę zamilkł,
Nie chcemy burzyć monarchii. Wręcz przeciwnie. Myślę, że korona może być jedynym autorytetem, którego posłuchają wszyscy. Ale żeby tak było, monarcha nie może być tylko symbolem. Musi być ojcem, którego słucha się nie ze strachu, lecz z zaufania.- powiedział patrząc królowi w oczy
-Zgadzam się w zupełności. Co więc proponujesz?- król nachylił się do gościa
-Widziałbym to tak, Karolu: konstytucja musi jasno określić, że monarcha stoi ponad partiami. Że nie jest narzędziem jednej grupy przeciwko drugiej. Twoja rola powinna być podobna do ojca w rodzinie, czyli wysłuchujesz, rozstrzygasz spory, a kiedy trzeba, przypominasz wszystkim o wspólnym dobru.-Heinrich von Schönburg uśmiechnął się lekko,
-Ale to wymaga też, aby władca miał narzędzia. Nie despotyczne, nie o to chodzi ,lecz moralne i prawne. Na przykład prawo weta w sprawach najważniejszych dla stabilności państwa. Albo możliwość rozwiązywania parlamentu, gdy ten całkiem ugrzęźnie w kłótniach. Bez tego monarcha stałby się jedynie figurą, a Ty przecież wiesz, że naród potrzebuje realnego autorytetu.-Nachylił się nieco do stołu, mówiąc ciszej, jakby zdradzał sekret:
- Twoi poddani, których nazywasz dziećmi, chcą mieć pewność, że ojciec nie tylko ich wysłucha, ale i potrafi ochronić przed niesprawiedliwością. Dlatego w naszej propozycji monarchia powinna być gwarantem praw obywateli — zwłaszcza słabszych. Bezpiecznikiem przed samowolą bogaczy, ale też przed szaleństwami rewolucjonistów.-Westchnął, spoglądając w okno, gdzie na dziedzińcu przechadzali się gwardziści
- To nie łatwa rola. Ale wiem, że potrafisz ją unieść.- polityk spojrzał z powrotem na króla.
-Jakie więc narzędzia dokładnie byś przewidywał? Wojsko, policja, wymiar sprawiedliwości?-dopytywał król
Heinrich von Schönburg poprawił się w fotelu i przez chwilę milczał, jakby ważył każde słowo, nim je wypowie.
-To bardzo dobre pytanie, Karolu. Musimy jasno rozgraniczyć narzędzia monarchy od narzędzi rządu, bo w przeciwnym razie zaraz powiedzą, że chcesz rządzić jak rosyjski car. A tego przecież ani Ty, ani ja nie chcemy.-spojrzał pytającym wzrokiem na przyjaciela. Karol skinął głową na znak zgody
Polityk podniósł rękę, zaczynając wyliczać na palcach:
-Po pierwsze: sądy. Nie wszystkie, rzecz jasna. Ale powinno istnieć coś na kształt *sądu królewskiego najwyższej instancji*, który rozpatruje sprawy, gdy inne zawiodą albo gdy chodzi o rzeczy najważniejsze dla państwa. Taki trybunał, gdzie wyrok nie będzie skażony lokalnymi układami czy przekupstwem.
-Po drugie: prokuratura. Królewska prokuratura generalna, niezależna od władz lokalnych, już istnieje, Ty sam to pokazałeś w sprawie von Lüdenhorsta. To trzeba utrwalić w konstytucji. Ludzie muszą wiedzieć, że nawet najbogatszy nie ucieknie, jeśli król nakaże dochodzenie.
Zawahał się, zanim przeszedł do kolejnego punktu:
-Po trzecie: wojsko. Ale nie do codziennej polityki! Wojsko ma być tarczą, nie batem. Ty jako naczelny wódz musisz mieć prawo użycia armii jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, kiedy państwo jest zagrożone z zewnątrz albo od środka. I to najlepiej z zatwierdzeniem przez parlament, by uniknąć zarzutu samowoli.-wyjaśnił
-Po czwarte: policja. Tutaj trzeba wielkiej ostrożności. Policja lokalna musi być lojalna wobec swoich społeczności, ale powinna istnieć też *królewska policja specjalna*, która bada nadużycia elit i chroni obywateli przed tymi, co czują się ponad prawem. Takie żelazne ramię, które nie ogląda się na burmistrza czy fabrykanta.-Nachylił się lekko w stronę króla
- I po piąte, najważniejsze: autorytet moralny. Ty, Karolu, musisz mieć prawo zabierać głos w imieniu całego narodu. Nie tylko na świętach państwowych. Również wtedy, gdy politycy zaczną się żreć o byle drobiazg. Twoje słowo musi być drogowskazem.-Schönburg zatrzymał się, a na jego twarzy pojawił się wyraz powagi.
Zamilkł na moment, po czym dodał ciszej:
- A jeżeli pytasz mnie, jakie jeszcze narzędzie powinno istnieć… to powiem tak: *prawo rozwiązania Landtagu*. Nie nadużywane, nie dla kaprysu. Ale gdy parlament okaże się niezdolny do działania, ktoś musi móc powiedzieć: „Panowie, dość. Naród wybierze nowych przedstawicieli.” To jest, moim zdaniem, prawdziwy balans. Ani samowola, ani bezsilność.-arystokrata spojrzał królowi prosto w oczy
Rozumiem, rozumiem. Jestem w stanie zaakceptować taką pozycję. Jak widzisz stosunki między królem a rządem? A może króla w rządzie?-Uśmiechnął się złowieszczo monarcha nie dając rady ukryć że chce przyjaciela podpuścić
Heinrich von Schönburg uśmiechnął się lekko, jakby pytanie króla było czymś, na co od dawna czekał.
-Karolu, tu właśnie tkwi sedno Król w rządzie? Nie. To by go uwikłało w codzienne intrygi, spory o podatki, o obsadę stanowisk, o tysiąc małych rzeczy, które brudzą ręce i odzierają z majestatu. Król musi stać wyżej, być tym, który rozdziela, a nie ten który prze do bitki- odparł spokojnie.-
- Rząd niech będzie odpowiedzialny przed Landtagiem i przed tobą. To znaczy: parlament wybiera większość i wskazuje kanclerza, prezydenta ministrów, czy jakkolwiek go nazwiemy ale Ty go zatwierdzasz. Jeśli rząd się sprzeniewierzy konstytucji albo dopuści się nadużyć, masz prawo go odwołać. Nie dla kaprysu, lecz z jasno określonych przyczyn.-Podniósł lekko głos, jakby chciał, by jego słowa nabrały wagi:
- Ale pamiętaj, jeśli król wejdzie w codzienną walkę polityczną, stanie się jednym z wielu graczy. Straci tę rolę ojca, którego wszyscy szanują nawet wtedy, gdy się kłócą między sobą. Dlatego powtarzam: król nie w rządzie, ale nad rządem. Strażnik, nie minister.-Schönburg spojrzał uważnie w oczy króla:
-I jeszcze jedno. Lud nie chce monarchy, który podpisuje tylko to, co mu podsuną. Lud chce wiedzieć, że król czuwa. Że rządzi rządzącymi.-Po chwili dodał półgłosem, wręcz poufale
-Mów dalej... Jak dokładnie król miałby współpracować z rządem. Zwoływanie rady koronnej? Audiencje z Prezydentem Ministrów?- Inkwirował władca
-Właśnie tak, Karolu. Powinna istnieć forma, która pokaże, że król nie jest figurą na tronie, ale prawdziwym zwornikiem państwa. W moim przekonaniu byłyby trzy główne narzędzia współpracy.-Uniósł palce, jakby odliczał punkty.--Schönburg skinął głową, jakby właśnie na to czekał
-Po pierwsze: Rada Koronna. Spotkania kilka razy w roku, a w wyjątkowych okolicznościach częściej. Zasiadają w niej Prezydent Ministrów, ministrowie najważniejszych resortów " spraw wewnętrznych, wojny, skarbu i sprawiedliwości. Oraz Ty, Najjaśniejszy Pan. To miejsce, gdzie nie tylko omawia się bieżące sprawy, ale gdzie król daje kierunek moralny i polityczny.-wyjaśnił pierwszy punkt
- Po drugie: regularne audiencje Prezydenta Ministrów. Co tydzień, w ustalonym dniu. To chwila na raporty i Twoje wskazówki. Jeśli kanclerz coś zaniedba, dowiesz się o tym natychmiast. Jeśli pojawi się kryzys, reagujesz nie przez prasę czy opóźnione depesze, ale od razu, z ust człowieka, który stoi na czele rządu.-kontynuował
- Po trzecie: prawo interwencji. Jeśli rząd przekroczy mandat, jeśli parlament pogrąży się w chaosie, jeśli państwo stanie na krawędzi, musisz mieć możliwość rozwiązania Landtagu i powołania gabinetu nadzwyczajnego, choćby na kilka miesięcy. To bezpiecznik, nie narzędzie codziennego rządzenia. Ale ludzie muszą wiedzieć, że gdy inni zawiodą, król ich nie opuści.--dodał trzeci punkt z wyraźnym namysłem:
- Wiesz, mój ojciec mówił zawsze, że król jest jak zegar w ratuszu. Nie liczy się, kto zarządza miastem ani kto sprząta ulice. Ale jeśli zegar stanie, nikt nie wie, która godzina. Państwo wtedy traci kierunek. Ty musisz być tym zegarem.-Heinrich uśmiechnął się lekko, jakby chciał złagodzić twardość swych słów:
-Interesujące. Jak widzisz możliwość sojuszy w parlamencie-Zapytał Karol z wyraźnym zainteresowaniem.
Heinrich von Schönburg oparł się lekko w fotelu i skinął głową, jakby spodziewał się takiego pytania.
– Wasza Królewska Mość, to zależy, czy mówimy o koalicji dla uchwalenia konstytucji, czy o stałym rządzie. W tym pierwszym przypadku możliwe są szerokie porozumienia, choćby z socjalistami Carlowitza, bo w wielu punktach, takich jak prawa pracownicze, jawność działania władz czy ochrona obywateli przed samowolą możnych, nasze programy się pokrywają. Oczywiście, ich wizja idzie dalej: chcieliby więcej władzy parlamentu kosztem korony – ale to rzecz do negocjacji.-odparł
-Z drugiej strony...istnieje też możliwość porozumienia z chrześcijańskimi ludowcami. Oni, podobnie jak my, chcą silnych praw dla robotników, choć opierają się mocniej na fundamencie religii i tradycji. Wspólny grunt można znaleźć.-– dodał, unosząc dłoń –
-Najtrudniejsi są konserwatyści i liberałowie przemysłowi, bo tam, gdzie jest interes wielkiego kapitału, trudniej o kompromis. Ale nawet oni, Wasza Mość, wiedzą, że konstytucja bez poparcia ludu będzie tylko papierem.
-Innymi słowy: koalicje są możliwe. Pytanie, kto będzie gotów zrezygnować z czystej doktryny, by zapewnić krajowi spokój i stabilność.-Schönburg uśmiechnął się lekko.
Po wprowadzeniu rozmowa zeszła do szczegółów, a pod sam koniec znów wróciła na prywatne tory. W przeciwieństwie do bardziej sztywnego spotkania z Carlowitzem, na tej audiencji wino znikało w sporych, choć nie przesadnych ilościach. Podobnie czekoladki, do których obaj panowie od wspólnego dzieciństw mieli słabość. Po kilku godzinach król i arystokrata pożegnali się serdecznie i Heinrich wrócił do siebie.
Karl II,
v G.G. König von Sachsen
Großherzog von Sachsen-Weimar-Eisenach
Herzog von Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Coburg und Gotha
Fürst von Waldenburg
Landgraf von Thüringen
Markgraf von Oberlausitz,
Awatar użytkownika
Karl von Wettin Stempel
Feldmarschall
Feldmarschall
Posty: 1117
Rejestracja: 27 wrz 2022, 19:54
Lokalizacja: Drezno
wyksztalcenie: mgr.net.prawa

Odznaczenia Pruskie

Odznaczenia Bawarskie

Odznaczenia Saskie

Odznaczenia Badeńskie

Re: Życie Króla

Post autor: Karl von Wettin »

W królewskim gabinecie panowała cisza, którą przerywał tylko delikatny stukot zegara stojącego przy kominku. Król Karol, w ciemnym surducie, siedział w fotelu naprzeciwko biurka, na którym leżały starannie ułożone notatki ze spotkań z poprzednimi liderami partii. Służący wprowadził gościa – Gustava von Friesena, przewodniczącego Partii Ludowej.
Von Friesen wszedł spokojnym krokiem, ubrany w elegancki trzyczęściowy garnitur, z zegarkiem na dewizce i cienką laską, którą zostawił przy wejściu. Zatrzymał się przed królem i z szacunkiem skłonił głowę.
– Wasza Królewska Mość dziękuję za przyjęcie mnie w tak napiętym czasie.– powiedział głosem głębokim ale wyważonym
Karol skinął, zapraszając gestem do zajęcia miejsca w fotelu obok.
Von Friesen usiadł, przez chwilę spoglądał na monarchę, jakby ważąc słowa, a potem odezwał się poważnie:
- Wiem, że Saksonia stoi dziś na rozdrożu. Przemysł i rolnictwo, dwie podstawy naszego bytu, wymagają ochrony przed niestabilnością i eksperymentami. Nasza partia, Partia Ludowa, stoi na straży własności, porządku i tradycji. Bez tego ani fabryki, ani pola nie dadzą owocu. A kraj pogrąży się w chaosie.-Podkreślił każde zdanie lekkim ruchem dłoni.
– Jesteśmy gotowi rozmawiać o nowej konstytucji, ale nie może ona podważać fundamentu – prawa własności, swobody gospodarczej i autorytetu państwa. Inaczej inwestorzy i ziemianie odwrócą się od Saksonii, a wtedy nie będzie ani pracy, ani chleba.-powiedział
Von Friesen pochylił się lekko do przodu, patrząc królowi prosto w oczy:
"Dlatego, Wasza Królewska Mość, chcę wiedzieć, czy władza królewska będzie tamą przeciwko radykalizmowi. Czy możemy liczyć, że tron stanie po stronie tych, którzy tworzą materialne podstawy królestwa?"
Król słuchał uważnie, Jeszcze się nie odezwał, lecz widać było, że przygotowuje się do odpowiedzi.
A któż to tworzy te podstawy? Czy nie robotnik ryzykujący wypadek przy pracy? Czy nie rolnik wstający do pracy bladym świtem?-spojrzał na barona z lekkim ogniem w oczach
Von Friesen uśmiechnął się lekko, jakby spodziewał się tego pytania.
– Wasza Królewska Mość – oczywiście, że to robotnik i chłop swoją pracą niosą ciężar codzienności. To oni stawiają cegły, obracają maszyny i uprawiają ziemię. Lecz trzeba pamiętać, że bez kapitału, bez planu, bez właściciela, który ryzykuje swój majątek, fabryki nigdy by nie powstały, a pola nie byłyby zagospodarowane.-odparł arystokrata spokojnie
Zrobił krótką pauzę, by jego słowa lepiej wybrzmiały.
– Mówię nie po to, by umniejszyć godność pracy robotnika, lecz by podkreślić, że podstawy królestwa buduje współdziałanie. Ci, którzy inwestują, i ci, którzy pracują. Ci, którzy mają, i ci, którzy tworzą. Jeśli zerwiemy tę równowagę, runie cała budowla.-odezwał się
Nachylił się lekko, głos mu stwardniał:
"Dlatego konstytucja musi strzec prawa własności tak samo, jak chroni prawa pracy. Bez tego w Saksonii zrodzi się wojna klas. A tego, jak rozumiem, nie chce ani Wasza Królewska Mość, ani ja."
-Współdziałaniem nazwiesz, baronie, dyktowanie warunków przez silniejszego człowiekowi słabszemu?-nieco konfrontacyjnie odezwał się Karol
Baron von Friesen uniósł brew, jakby król dotknął samego sedna sporu,
– Nie, Wasza Królewska Mość. Dyktat nigdy nie jest współdziałaniem. To tyrania jednej strony nad drugą – i przynosi bunt oraz rozkład. Ale też musimy rozróżnić dyktat od przewodnictwa. W naturalnym porządku rzeczy ten, kto bierze na siebie ryzyko, kto odpowiada majątkiem i nazwiskiem, kto buduje i organizuje – ten ma prawo wyznaczać ramy. Robotnik nie musi znać się na finansach, na rynku, na technologii, ale jego praca jest niezastąpiona-odparł tonem spokojnym, lecz z wyczuwalną stanowczością.
Von Friesen zrobił krótki gest dłonią, jakby ważył słowa:
– Prawdziwe współdziałanie to układ, w którym robotnik ma uczciwą płacę, zabezpieczenie przed krzywdą i udział w owocach swej pracy, a przedsiębiorca ma wolność prowadzenia spraw i ochronę swej własności. Tylko w takim porządku państwo będzie silne. Ale jeśli dopuścimy, by fabryką rządziła ulica albo by pracodawca gardził swym pracownikiem to wszystko runie.-rzekł z przekonaniem
– Wasza Królewska Mość, dlatego tak nalegamy na konstytucję, która da gwarancje obu stronom, a państwu – spokój i siłę.-po chwili dodał ciszej:
-Więc nie macie nic przeciwko związkom zawodowym i kontrolom inspektorów?-zainteresował się król

-Wręcz przeciwnie, Wasza Królewska Mość. Związki zawodowe i inspektoraty pracy mają sens, jeśli działają w granicach prawa i w sposób uporządkowany. Ich zadaniem nie jest przewrót ani paraliż fabryk, lecz ochrona pracownika przed nadużyciami i zapewnienie minimum bezpieczeństwa.-von Friesen pochylił się lekko do przodu, patrząc królowi prosto w oczy:
Głos mu się ocieplił:
" Nie lękamy się, że robotnik będzie miał prawo głosu i możliwość kontroli warunków pracy. Lękamy się chaosu, który powstaje, gdy organizacje społeczne są ignorowane albo gdy fabrykanci wykorzystują swoją pozycję w sposób bezwzględny. Współdziałanie polega właśnie na tym, by oba te światy – praca i kapitał – respektowały swoje prawa, a państwo je chroniło."
Uniósł lekko dłoń, jakby chciał zakończyć swoją myśl:
" Dlatego nie walczymy ze związkami, lecz z anarchią i samowolą. A konstytucja powinna to jasno określić."
Radach zakładowych? Dość socjalistyczny pomysł-wymamrotał zszokowany król
Von Friesen uśmiechnął się lekko, dostrzegając w oczach króla cień wątpliwości.
- Wasza Królewska Mość, rozumiem obawy. Mie chodzi tu o wprowadzenie rewolucyjnych struktur ani o przejęcie władzy przez robotników. Mówiąc o „radach zakładowych”, mam na myśli czysto konsultacyjne organy, które pozwalają pracownikom zgłaszać uwagi dotyczące bezpieczeństwa, wydajności i warunków pracy. To nie jest zarząd, to głos doradczy, który poprawia funkcjonowanie zakładu, zmniejsza liczbę wypadków i konflikty, a przy tym nie ogranicza praw właściciela ani jego decyzyjności. - powiedział łagodnie
Po krótkiej pauzie dodał:
" To rozwiązanie pragmatyczne, Wasza Mość. Żadnej rewolucji, żadnego socjalistycznego przewrotu , tylko narzędzie porządku i współdziałania, które chroni zarówno pracownika, jak i inwestora."
Von Friesen odchrząknął, poprawiając się w fotelu, i mówił spokojnie, lecz stanowczo:
-Dobrze, przejdźmy do polityki. Jakiego ustroju chcecie?- zmienił temat władca
— Wasza Królewska Mość, nie pragniemy republiki ani rządów ulicy. Nasza wizja Saksonii to monarchia konstytucyjna, z wyraźnie określonymi kompetencjami króla i rządu. Król stoi ponad partiami, jako strażnik porządku i prawa, a rząd odpowiada przed Landtagiem.
Spojrzał krótko na króla:
"Chcemy systemu, w którym parlament uchwala prawa, rząd nimi kieruje, ale Twój autorytet, Wasza Królewska Mość, pozostaje najwyższą gwarancją, że prawo nie zostanie wypaczone. Jeśli rząd lub Landtag zboczą z toru, tron musi mieć możliwość interwencji, by przywrócić stabilność."
- Nasza konstytucja ma chronić własność, wolność gospodarczą, prawa obywateli, a jednocześnie utrzymać moralne i polityczne przewodnictwo monarchy. Nie chcemy władzy absolutnej ani chaosu parlamentu, który nie umie działać. To system równowagi. Nie dyktatury, nie anarchii.-podkreślił słowa gestem dłoni.
-Mów dalej, baronie-zachęcił król
Von Friesen pochylił się lekko do przodu, ton głosu miał spokojny, ale pełen determinacji:

— Wasza Królewska Mość, w takim ustroju widzimy kilka konkretnych mechanizmów współpracy monarchy i rządu. Po pierwsze: =Rada Koronna, regularne posiedzenia, podczas których członkowie rządu raportują o stanie państwa, a król wyznacza kierunek polityki i daje wskazówki moralne. Po drugie: audiencje z Prezydentem Ministrów, cotygodniowe lub częstsze w czasie kryzysu, by podejmować decyzje operacyjne i nadzorować wykonanie prawa.
Uniósł dłoń, jakby podkreślając wagę trzeciego punktu:
"Po trzecie: prawo królewskiej interwencji w ostateczności i możliwość rozwiązania Landtagu, jeśli parlament pogrąży się w kłótniach lub blokadzie, oraz powołanie gabinetu nadzwyczajnego na krótki czas. To nie jest bat, lecz zabezpieczenie przed paraliżem państwa.:
Przerwał na moment, patrząc uważnie na króla:
" Takie ramy dają równowagę. Monarchia pozostaje strażnikiem stabilności, rząd działa w ramach prawa i konstytucji, a parlament sprawuje kontrolę. Nikt nie stoi ponad prawem, a jednak państwo nie popada w chaos."
-A weto?-krótko dopytał monarcha
Von Friesen zmarszczył lekko brwi, jakby spodziewał się tego pytania i dokładnie nad nim się zastanowił:
" Wasza Królewska Mość, *rawo weta uważamy za jeden z fundamentów równowagi. Nie chodzi o blokowanie wszystkiego, co się nie podoba królowi, lecz o możliwość powstrzymania ustaw, które rażąco naruszają konstytucję, prawa obywateli lub porządek państwa. Weto powinno być stosowane rozważnie i wyjątkowo, z jasnym uzasadnieniem."
Westchnął lekko, po czym dodał:
" To narzędzie, które pozwala uniknąć katastrofy, gdy parlament lub rząd zboczy z drogi. Nie dla kaprysu, nie dla walki politycznej, lecz dla ochrony stabilności państwa i dobra poddanych.
-Król, który potrafi używać weta mądrze, staje się strażnikiem porządku, a nie despotą. A obywatele wiedzą, że państwo działa sprawiedliwie, bo nawet w kryzysie ktoś stoi nad sporami i pilnuje równowagi.-Spojrzał uważnie na króla:
-Jak widzicie pozycję rzadu w stosunku do landtagu i mojej osoby-inkwirował król
Von Friesen opuścił się nieco w fotelu, kładąc dłonie na kolanach, i mówił spokojnie, precyzyjnie:
" Wasza Królewska Mość, rząd w naszym systemie powinien być**odpowiedzialny zarówno przed Landtagiem, jak i przed tronem. Prezydent i ministrowie wykonują prawo, zarządzają administracją, proponują ustawy, lecz ich działania muszą być zgodne z konstytucją.
- Rząd nie jest suwerenem, jest narzędziem państwa, które działa w granicach prawa i w interesie wszystkich obywateli. Landtag sprawuje kontrolę ustawodawczą i budżetową, a tron czuwa nad stabilnością polityczną i moralną. Jeśli rząd sprzeniewierzy się prawu lub przekroczy mandat, król ma prawo interweniować — nie dla własnej woli, lecz dla porządku i dobra państwa.-
Podkreślił słowa, lekko unosząc palec:
Von Friesen przerwał na moment, patrząc uważnie na króla:
- Innymi słowy, widzimy system *wzajemnej odpowiedzialności. Więc Landtag kontroluje politykę, rząd wykonuje decyzje, a tron gwarantuje, że państwo nie pogrąży się w anarchii ani w samowoli polityków. Wszystko po to, by zapewnić stabilność i zaufanie obywateli.
Spotkanie znów przeciągnęło się na kolejne kilka godzin. Król pozostał po nim wyraźnie zadowolony. Miał już powoli rysujący się plan w które miejsca uderzyć aby pogodzić wszystkie frakcje.
Karl II,
v G.G. König von Sachsen
Großherzog von Sachsen-Weimar-Eisenach
Herzog von Sachsen-Meiningen, Sachsen-Altenburg, Sachsen-Coburg und Gotha
Fürst von Waldenburg
Landgraf von Thüringen
Markgraf von Oberlausitz,
ODPOWIEDZ

Wróć do „Zamek Królewski”