Ogłoszenie niepodległości

Großherzogtum Oldenburg
Awatar użytkownika
Jan Leopold
Posty: 14
Rejestracja: 07 kwie 2024, 23:35
wyksztalcenie: mgr net.

Ogłoszenie niepodległości

Post autor: Jan Leopold »

Wieczorem 19 września, podobnie jak poprzedniego dnia, w pałacu w stolicy nie spano. Gońcy przynosili następujące wieści: władze cesarstwa przestały funkcjonować, likwidacja państwa jest niemal pewna; w Oldenburgu panuje napięcie i nastrój wyczekiwania, ale odnotowano kilka niewielkich zebrań po piwiarniach, na których wznoszono żądania obalenia księcia i ustanowienia republiki; OSO zachowuje lojalność wobec rządu; misja wysłana za granicę w celu znalezienia nowej siedziby nie daje na razie znaku życia.

W jednym z gabinetów, za stołem siedziało kilku mężczyzn. Mieli podjąć decyzję, co dalej, a czas upływał. Byli ministrami rządu księstwa i w ostatnich dniach otrzymywali wiele informacji, czasem sprzecznych ze sobą. Jeszcze miesiąc wcześniej spodziewali się spokojnej, sennej jesieni, podobnej do poprzedniej, niektórzy zresztą przebywali w swoich domkach na wsi, a do miasta mieli zjechać dopiero przed zimą, kiedy to na wsi robiło się nudno.
Niektórzy z nich chcieli czekać do ostatniej chwili, czy może jednak "centrala" zmieni decyzję i wszystko zostanie po staremu. Inni czuli się przytłoczeni sytuacją i ukradkiem spoglądali na drzwi; mieli ochotę wyjść stąd, rzucić papierami i wyjechać do majątków, aby zatroszczyć się o swoje sprawy. Jeszcze inni chcieli, aby państwo postawiło krok w nową epokę. Jan Leopold, siedzący u szczytu stołu, przesunął wzrokiem po ich twarzach; dyskusja to podnosiła się, to gasła.
Nagle podjął decyzję. Nie słuchając ich już dalej, wstał, zapiął mundur, założył szarfę - jedną z oznak władzy - i energicznym krokiem podszedł do drzwi balkonowych. Chciał je otworzyć samodzielnie, ale ubiegł go jeden z szeregowych urzędników, zadowolonych, że przynajmniej w taki sposób może się czymś wykazać.

Zbliżała się północ, gdy wielki książę wyszedł na balkon, za nim ruszyli zaskoczeni w większości ministrowie. Na placu pałacowym kręciła się pewna liczba ludzi, a pojawienie się władcy ściągnęło dalszych widzów z rynku, tak że wokół balkonu pałacowego utworzyło się szerokie półkole.

- Obywatele! Mieszkańcy Oldenburga! - rozpoczął książę. - Wybiła godzina decyzji. Nie możemy trwać dalej w niepewności i oczekiwać, że ktoś poprowadzi nas swoją drogą. Z dniem dzisiejszym Wielkie Księstwo Oldenburga staje się niepodległym państwem i samo pokieruje swoim losem. Przetrwamy i zbudujemy kraj, jaki z dumą przekażemy naszym następcom. Niech żyje wolność!
Obrazek

- Niech żyje! - poniosła się fala okrzyku z dołu. Twarze ludzi były rozjaśnione światłem latarni, stojących po obwodzie placu, ale patrząc na nie, książę mógł przysiąc, że widział na nich także jakąś wewnętrzną jasność, która nadawała im swój własny blask.
Tymczasem poczuł się zmęczony. Zawrócił do wnętrza gmachu, wydał kilka poleceń na następny dzień i tak jak stał, rzucił się na łóżko.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wielkie Księstwo Oldenburga”