
Nad horyzontem pojawił się najpierw cień, ogromny i nienaturalnie powolny. Po chwili rozległ się niski, głęboki dźwięk silników. To był „Руслан I”, samolot Cesarza Imperium Rusowii.
Maszyna schodziła do lądowania powoli, niemal majestatycznie, jakby nie podlegała prawom fizyki. Gdy dotknęła pasa lotniska w Cesarstwie Niemieckim, ziemia zdawała się zadrżeć. Straże, ustawione w idealnych liniach, nie poruszyły się ani o krok , lecz każdy czuł ciężar tej chwili.
Silniki wyciszyły się stopniowo, pozostawiając po sobie ciszę napiętą jak struna.
Z przodu samolotu opuściła się rampa.
Cesarz Tomasz I wysiadł z samoloty.
Zszedł powoli, każdy krok wyważony. Nie patrzył na tłum ,patrzył przed siebie, po czym stojąc przed wiatajacymi go gośćmi , zwrócił się do nich.
Wasza Cesarska Mość,
Cesarzu Auguście,
dostojni panowie, przedstawiciele wielkiego narodu niemieckiego.
Przybywam do was nie jako zdobywca ani jako petent, lecz jako równy wśród równych.
Imperium Rusowii i Cesarstwo Niemieckie są jak dwa filary, które podtrzymują porządek naszego kontynentu. Każdy z nas niesie ciężar własnych tradycji, własnej potęgi i własnej odpowiedzialności. Lecz żaden filar nie trwa długo w samotności.
Nie przybyłem, by mówić o przeszłości ,choć ją szanuję. Przybyłem, by mówić o przyszłości.
O przyszłości, w której siła nie będzie mierzona wyłącznie mieczem, lecz zdolnością do utrzymania pokoju. O przyszłości, w której nasze imperia nie będą się wzajemnie obserwować z podejrzliwością, lecz z rozwagą i zrozumieniem.
Niech to spotkanie będzie początkiem nowego rozdziału , nie przymierza wymuszonego strachem, lecz porozumienia zrodzonego z siły i mądrości.
Bo tylko silni mogą pozwolić sobie na pokój.
I tylko mądrzy potrafią go utrzymać.


